Faelan i Oak wyruszają w daleki świat. Wyprawa trzecia.

 W Lesie z Mchu i Paproci, gdy słońce schowało się za horyzont,  Faelan i Oak postanowili sprawdzić, co dzieje się, gdy wszyscy kładą się spać. 

Oak, ten odważniejszy, mocno ściskał rączkę mosiężnej latarni, w której migotał oswojony świetlik.

– Patrz, Faelan! – szepnął Oak, oświetlając pnie drzew. – W nocy mech jest srebrny, a nie zielony.
Faelan stąpał ostrożnie. Las, który za dnia był ich placem zabaw, teraz brzmiał zupełnie inaczej. Zamiast świergotu ptaków słyszeli rytmiczne pohukiwanie sowy i szelest jeży buszujących w paprociach.
Nagle natknęli się na polanę, na której kwitły księżycowe kwiaty. Rozwijały one swoje płatki tylko w ciemności, wydzielając blask przypominający spadające gwiazdy. 
Elfy stanęły jak urzeczone, a ich latarnia wydała się nagle zbędna przy tej naturalnej magii.
– Świat nocy wcale nie jest straszny – stwierdził Faelan, wyciągając rękę do lśniącego pyłku. – Jest po prostu... inaczej zaczarowany.


Pamiętaj, że serce pełne obaw widzi potwory tam, gdzie mądre oko dostrzega cuda – odwaga do poznania jest kluczem do skarbów świata.

Komentarze