Rozgość się, Miły Człowieku, i skosztuj tej wspaniałej sałatki, a ja opowiem Ci historię.
Aarien z werwą rąbał drwa do kominka.
Każdy zamach był rytmiczny i pewny, a stalowe ostrze wgryzało się w sosnowe pieńki, uwalniając żywiczny, leśny aromat. Nie czując zmęczenia, elf uśmiechał się pod nosem.
Jego wnętrze wypełniał żar, którego nie sposób zagasić. Rozpierała go radość.
Chociaż ta praca zajęła dobrą godzinę, nie czując zmęczenia pozbierał wszystkie polana i dziarsko ruszył do domu.
Uklęknął przed chłodnym paleniskiem, lecz jego myśli wciąż błądziły wśród gwaru porannego targu, gdzie w złocistym świetle słońca ujrzał Idril. Układał polana z namaszczeniem, jakby każde z nich było wspomnieniem jej perlistego śmiechu, który wciąż dźwięczał mu w uszach niczym srebrne dzwoneczki. Gdy krzesiwo wydało pierwsze iskry, widział w nich jedynie blask jej oczu.
Ciepło rozchodzące się po komnacie przypominało mu rumieniec, który wykwitł na jej policzkach, gdy ich spojrzenia spotkały się przy straganie z owocami.
Ogień rozbłysł jasnym, bursztynowym światłem, malując na ścianach tańczące cienie, a elf dobrą chwilę trwał w bezruchu, wpatrzony w żar. Cieszył się niezmiernie, bo wieczór miał przynieść spotkanie z tą, która skradła mu spokój ducha. Idril zgodziła się przyjść na kolację.
Nie zostało już za wiele czasu na przygotowania!
Na drewnianym blacie spoczywają dojrzałe, krwistoczerwone pomidory, wciąż pachnące słońcem dalekich ogrodów. Aarien kroi je w idealne plastry, obok układając śnieżnobiałe kręgi miękkiej i delikatnej mozzarelli. Pomiędzy nie wsuwa listki bazylii, których intensywny, korzenny aromat wypełnia kuchnię, niosąc ze sobą obietnicę świeżości.
Gdy nad talerzem unosi się strużka złocistej oliwy, lśniącej w świetle świec niczym płynny bursztyn, dwa koty – cisi obserwatorzy tego rytuału – leniwie śledzą co robi Aarien.
A ten z wielką radością przygotowuje wspaniałą sałatkę Caprese, na którą przepis dawno temu Wuj Saeldur przywiózł z wizyty u ziemskich śmiertelnych w krainie zwanej Italią.
Gdy odezwał się gong u drzwi, Aarien znieruchomiał, a świat wokół niego na ułamek sekundy stracił znaczenie. Serce, zazwyczaj bijące w spokojnym rytmie lasu, nagle jakby zerwało się do galopu.
Wiedział – czuł to w powietrzu – że za ciężkimi, dębowymi drzwiami stoi Idril. Ta sama, której obraz od rana nosił pod powiekami i której imię wypowiedział w ciągu dnia pewnie dziesiątki razy.
Drżenie dłoni, które próbował ukryć w fałdach szaty, zdradzało wszystko to, czego jego dumna natura nie śmiała ubrać w słowa.
Cóż, i tu zostawmy Młodych w spokoju, niech się sobą nacieszą. Dla nich świat się zatrzymał w pół kroku.
Na razie są dla siebie nawzajem najciekawszą zagadką, którą chcą rozwiązywać niespiesznie, delektując się każdym nowym szczegółem.
Zdradzę tylko, że kolacja była nad wyraz udana!
Do tej prostej, ale pysznej sałatki dla dwóch elfów potrzebujesz:
kilka dojrzałych pomidorów
ok. 300 g sera mozzarella w zalewie
świeżą bazylię
dobrej jakości oliwę
świeżo mielony czarny pieprz
szczypta soli
możesz też dodać garść ziaren dyni lub kilka kaparów z zalewy
Przygotuj ją w ten sposób:
Umyj i osusz pomidory, a potem pokrój je na równe, cienkie plastry.
Odsącz mozzarellę, i również ją pokrój na plastry.
Na talerzach układaj naprzemiennie pomidory i plastry sera.
Całość skrop oliwą, oprósz solą i świeżo mielonym pieprzem.
Dołóż listki świeżej bazylii.
Smacznego!
Możesz też spożyć tę sałatkę w towarzystwie kota.












Komentarze
Prześlij komentarz