Figle Złotka: pajęczyna


Złotko uwielbia robić figle z pajęczyną. Znalazł na to swój ulubiony sposób.
Z niezwykłą zręcznością przemyka między krzewami, chwytając delikatne, lepkie nici i naciąga je nisko nad ziemią, wprost na wysokości twarzy nieostrożnych wędrowców. Robi to tak misternie, że sieć tworzy niemal niewidoczną barierę, zasłaniając przejście niczym srebrzysta firanka.
 
Dziś zastawił pajęczą pułapkę na Grzybowej Ścieżce, która prowadzi od szkoły do karczmy. Chadza tędy mnóstwo dzieci i starszych elfów.
Kiedy tylko usłyszał zbliżające się kroki, schował się za pniem starego dębu. 
Ścieżką szedł właśnie Pan Belstram, starszy miły nauczyciel ...
Złotko, ukryty w gęstych liściach paproci, ledwo powstrzymywał pisk śmiechu, obserwując, jak starszy pan elf wykonuje przedziwny taniec. Pan Belstram, znany w okolicy z nienagannych manier i zawsze starannie wyczesanej brody, teraz przypominał raczej kogoś, kto walczy z niewidzialnym potworem. Wywijał rękami na oślep, a jego dłonie kreśliły w powietrzu gwałtowne ósemki, jakby dyrygował orkiestrą.
– A niech to leśne licho! – fukał pod nosem pan Belstram próbując wyplątać nos z lepkich nici, które z każdym ruchem coraz bardziej osnuwały jego krzaczaste brwi. – Czy te pająki w tym roku oszalały?
Złotko nie wytrzymał. Wymknął mu się cichy śmiech, co nie umknęło uszom starszego elfa. Nauczyciel znieruchomiał z kawałkiem pajęczyny zwisającym mu z czubka nosa i zmrużył oczy, patrząc dokładnie w stronę krzaków.
– Złotko? – zapytał podejrzanie spokojnym głosem. – Czy to ty pomagasz „pająkom” w ich pracy inżynieryjnej?
Młody elf, czerwony jak dojrzała jarzębina, wyszedł z ukrycia.
– Przepraszam, panie Nauczycielu... To miała być tylko mała sztuczka.
Pan Belstram westchnął, i uśmiechnął się pod nosem.
– Sztuczka, powiadasz? – zapytał, mrugając porozumiewawczo. – W takim razie jutro na lekcji przyrody to ty zostaniesz naszym ekspertem od pajęczaków. Opowiesz klasie o lepkości nici, podczas gdy ja będę odpoczywał, czyszcząc brodę z twoich „dekoracji”.
Złotko zrzedła mina, ale widząc figlarny błysk w oku nauczyciela, zrozumiał, że tym razem to on wpadł we własne sidła.

Komentarze