W Lesie z Mchu i Paproci, gdzie promienie słońca przesiewają się przez liście niczym złoty pył, mieszkał mały niedźwiadek Baryłka. Jak samo imię wskazywało, Baryłka kochał jeść, a najbardziej na świecie kochał miód.
Pewnego ranka, gdy jego siostra Iskra ganiała się z motylami, a mama niedźwiedzica drzemała na miękkim, zielonym dywanie z mchu, Baryłka poczuł zapach, który już dobrze znał. Słodki, lepki i obłędny. Uniósł nosek i wypatrzył cel: dziuplę w samym sercu starego, sękatego dębu. Wokół otworu huczało jak w małym porcie, a pracowite pszczoły wylatywały i wlatywały, niosąc ze sobą obietnicę najpyszniejszego podwieczorku.
– Iskra, patrz! – szepnął Baryłka, ale siostra była zajęta fikołkami. – No to sam będę bohaterem – mruknął pod nosem.
Prychnął, wbił pazurki w chropowatą korę i zaczął się wspinać. Sapał, pocił się, a jego okrągły brzuszek śmiesznie ocierał się o pień. Był już blisko, już czuł ten słodki aromat na wyciągnięcie łapki, gdy nagle... huczenie zmieniło ton. To nie był już radosny gwar pracy, ale groźny bojowy okrzyk.
– Bzzz! Intruz! Bzzz! Złodziej miodu! – ogłosiły strażniczki.
Baryłka, zamiast uciekać, zaryzykował i wsadził ciekawski pyszczek tuż przy samym wejściu do dziupli. Wtedy jedna z najbardziej dzielnych pszczół, chcąc bronić swoich zapasów, zanurkowała prosto na czarny, wilgotny nos niedźwiadka i zostawiła w nim piekące żądło.
– Ała! Mój nos! – wrzasnął Baryłka, łapiąc się łapką za pyszczek.
W jednej chwili z dziupli wyleciała czarna chmura rozwścieczonych pszczół. Baryłka, widząc, że żarty się skończyły, a jego nos - lekko już spuchnięty - jest w wielkim niebezpieczeństwie, zaczął zjeżdżać w dół szybciej niż wiewiórka.
– Ratunku! – zakrzyknął, lądując z głośnym plusk! w pobliskim strumieniu, gdzie Iskra i mama już na niego czekały.
Iskra zachichotała, patrząc na mokrego brata.
– I co, Baryłko? Miód był słodki?
– Nie – fuknął niedźwiadek, otrzepując futerko z wody. – Ale za to kąpiel całkiem orzeźwiająca!
– Nie – fuknął niedźwiadek, otrzepując futerko z wody. – Ale za to kąpiel całkiem orzeźwiająca!
Mama niedźwiedzica tylko westchnęła z uśmiechem i polizała go po uszku.





Komentarze
Prześlij komentarz