Zajączek Kuleczka spotyka wilka

W Lesie z Mchu i Paproci poranek wstawał leniwie, przeciągając się złocistymi promieniami słońca przez wiosenne liście. Zajączek Kuleczka, puszysta kulka z futerka, kicał radośnie po miękkim, szmaragdowym dywanie. Nigdzie koniczyna nie smakowała tak słodko jak tutaj – soczyste kępki aż prosiły się, by je schrupać. Kuleczka przymknął oczy z zachwytu, skubiąc świeżą, wiosenną zieleń.

Nagle las zamilkł. Ptaki przestały śpiewać, a wiatr przestał szeleścić w gałęziach.

Z gęstwiny wyłonił się cień. Był wielki, bury i poruszał się bezszelestnie. Kuleczka zamarł. Serce zabiło mu tak mocno, jakby chciało wyskoczyć z piersi. To był Wilk. Bestia miała żółte, świdrujące oczy, które wbiły się prosto w drżącego zajączka. Wilk wyszczerzył kły, a z jego gardła wydobył się niski, mrożący krew w żyłach warkot.
Kuleczka zamarł ze strachu. Wilk zrobił krok naprzód, przywierając do ziemi, gotowy do skoku. Zajączek miał fatalne przeczucia – w jego małej głowie mignęła myśl o norce, do której już nigdy nie wróci.
– Na leśne runo i światło gwiazd, stój! – zawołał nagle dźwięczny, melodyjny głos.
Zza ogromnej paproci wyszedł Zefir. Widząc grozę sytuacji, nie zwlekał ani sekundy. Zakreślił w powietrzu świetlisty krąg i krzyknął zaklęcie:
– Mitis Agnus!
W stronę wilka wystrzeliła smuga srebrzystego pyłu. Gdy tylko drobinki dotknęły burej sierści, stało się coś niezwykłego. Groźne, żółte oczy drapieżnika nagle złagodniały i nabrały ciepłego, brązowego blasku. Wilk przestał warczeć. Zamiast skoczyć na Kuleczkę, ziewnął szeroko, usiadł na ogonie i zaczął machać nim przyjaźnie jak radosny szczeniak. Stał się łagodny niczym potulny baranek.
Kuleczka przestał drżeć. Z niedowierzaniem patrzył, jak wielka bestia trąca go nosem, prosząc o pogłaskanie.
– Już dobrze, maluchu – uśmiechnął się Zefir, podchodząc do zajączka. – W moim lesie nikt nikomu nie zrobi krzywdy.

Komentarze