Miodowa trawa

Zajączek Kuleczka, puszysta kulka futra o niezwykle ciekawskim nosku, wychodząc dziś ze swojej przytulnej nory, z wdzięcznością spojrzał na magiczny lampion od Babci Etty. Przez całą zimę to właśnie ten dar sprawiał, że wokół jego norki pachniało wiosną, a świeża trawa przebijała się przez śnieg, karmiąc go w najtrudniejsze dni.

Teraz jednak cały Las tętnił życiem, a Kuleczka czuł, że jego łapki aż rwą się do nowej przygody.
Pewnego ranka, gdy rosa jeszcze błyszczała na liściach paproci niczym drobne diamenty, Kuleczka spotkał przy strumieniu swojego kuzyna, Szaraka. Szarak słynął z tego, że zapuszczał się w najdalsze zakątki krainy elfów.
- Słuchaj, Kuleczko - szepnął Szarak, strzygąc uszami. - Wszyscy jedzą tę trawę tutaj, ale na samym południu, tam gdzie Las z Mchu i Paproci graniczy ze Złotymi Polami, rośnie coś niezwykłego. To „Miodowa Trawa”. Podobno smakuje jak marzenie, jest słodsza od najmłodszej koniczyny i chrupie tak, że aż w uszach gra!
Kuleczce nie trzeba było dwa razy powtarzać. Dwa razy podskoczył z ekscytacji i od razu ruszył na południe. Droga wiodła przez tunele z olbrzymich paproci, pod wiszącymi mostami utkanymi przez elfy z pajęczej nici i obok drzew, które cicho mruczały pod nosem stare pieśni.
Im dalej szedł, tym bardziej zmieniał się zapach powietrza. Stało się gęste, słodkie i ciepłe. W końcu, gdy słońce było najwyżej na niebie, dotarł do małej polany otoczonej przez wiekowe dęby. Ziemia tutaj nie była pokryta zwykłą zielenią. Trawa miała odcień jasnego seledynu, a na końca była cudownie różowa. Przy tym lśniła, jakby każde źdźbło było oprószone gwiezdnym pyłem.
Kuleczka podszedł ostrożnie, skubnął jedno źdźbło i... zamarł z zachwytu. To nie był zwykły posiłek. To był smak słońca, porannej rosy i elfiej magii zamknięty w chrupiącej roślince. Była tak pyszna, że Kuleczka aż zamknął oczy z rozkoszy, a jego ogonek zaczął drgać ze szczęścia.
Najedzony i szczęśliwy, położył się w miękkiej, miodowej trawie, planując pozostać w tej części Lasu co najmniej kilka dni.

Komentarze