Żuczek Henryk, odkąd został listonoszem w Leśnej Sztafecie, bardzo poważnie podchodził do swoich obowiązków. Najczęściej jego trasy przebiegały pod ziemią, wśród korzeni - przekonał się już, że świat pod korzeniami starego wiązu jest równie ważny, jak ten na górze. Pod ziemią swoje domy miało bardzo wielu mieszkańców Lasu. Gdy gołąb Maciek dostarczał listy do dalekich miast, a sarenka Hania roznosiła wieści po polanach, Henryk był królem podziemnej „Sztafety Radości”.
Dziś jego szmaragdowy pancerz lśnił jeszcze mocniej niż zwykle. Pod pokrywami skrzydeł miał ukryte trzy niezwykle ważne przesyłki do swoich małych przyjaciół.
– „Tup-tup-tup” – bębniły jego nóżki o gładkie ścianki tunelu. – „Jeszcze tylko zakręt przy korzeniu paproci i będę na miejscu!” – myślał wesoło.
Pierwszy przystanek: domek Polnej Myszki. Henryk wsunął się do jej przytulnej norki, pachnącej suszoną trawą.
– Wiadomość od Etty! – zawołał, podając jej ziarenko słonecznika z wyrytym znakiem serca. To było zaproszenie na wspólne chrupanie okruszków.
Henryk poczuł, jak rozpiera go duma, widząc radosny taniec mysich wąsików. – „Nic nie smakuje tak dobrze, jak niesiona dobra nowina” – pomyślał, uśmiechając się pod czułkami.
Kolejna trasa prowadziła głębiej, tam, gdzie mieszkał Kret Zygmunt. Henryk musiał uważać, by nie zgubić się w labiryncie, ale znał te korytarze jak własną łapkę.
– Zygmuncie! Sylwion przesyła mapę nowych tuneli! – zameldował, zostawiając mały, zapisany drobnym pismem liścik od Sylwiona.
– „Jestem mały, to prawda” – rozważał Henryk, wracając na główny szlak. – „Ale gdybym był duży, to nie miałbym szans, żeby zobaczyć wszystkie te uśmiechy pod ziemią. Jestem jak mały mostek łączący dwa światy!”
Ostatnia wiadomość była dla Rodziny Świerszczy. Henryk uwielbiał im dostarczać pocztę, bo zawsze w podziękowaniu grali mu krótką, radosną melodię na czułkach.
Gdy w końcu wyszedł na powierzchnię, tuż przy progu Domu Pod Wiązami, słońce przyjemnie ogrzało jego pancerzyk. Henryk otrzepał kurz z nóżek i spojrzał w niebo. Wiedział, że Maciek i Hania wykonali świetną robotę, ale on – mały żuczek – czuł się jak prawdziwy olbrzym.
– „Praca listonosza to najpiękniejsza rzecz pod słońcem... i pod ziemią!” – pomyślał.
Na dodatek tuż przy drzwiach, na maleńkim, soczyście zielonym listku mięty, czekała na niego najpiękniejsza nagroda świata! Jedna, idealnie okrągła kropla miodu, lśniąca w ostatnich promieniach dnia niczym bursztynowy klejnot.. 🐞✨🌿





Komentarze
Prześlij komentarz