Clover czeka dziś ważne zadanie. Wybiera się na zakupy, do Miasteczka.
Jej mama, Erina, wręczyła jej pleciony koszyczek.
– Pamiętaj, kochanie – powiedziała Erina, wygładzając jasne włoski córki. – Potrzebujemy czarodziejskich jajek na jutrzejsze Święto Przebudzenia Strumienia. Wybierz te, które szepną do twojego serca.
Clover ruszyła ścieżką wyścieloną miękkim, szmaragdowym mchem. Droga prowadziła przez piękny las pełen pachnących kwiatów.
O! W oddali już widać Miasteczko!
Wszystko tętniło życiem – domki dymiły kominami, a w powietrzu unosił się zapach pieczonych orzechów.
Gdy Clover przekroczyła próg sklepiku pod Starym Dębem, zaparło jej dech.
Na półkach, w koszyczkach wyłożonych jedwabną pajęczyną, leżały czarodziejskie jajka. Każde było inne. Jedne mieniły się jak opal w świetle księżyca, inne pulsowały ciepłym, bursztynowym blaskiem, niektóre wyglądały, jakby uwięziono w nich poranną mgłę i pierwsze promienie słońca. Wiele było prawie zwyczajnych, ale i te emanowały jakąś magiczną energią.
– Ojej... – westchnęła Clover, wodząc paluszkiem nad rzędem kolorowych skorupek, które cicho dzwoniły przy każdym dotknięciu. – Jak mam zdecydować?
Podeszła do jajek koloru głębokiego fioletu, które pachniały jak fiołki po deszczu. Potem do tych złocistych, które wydawały się lekko wibrować energią lata. Wszystkie były tak piękne, że Clover poczuła, jak kręci jej się w głowie od nadmiaru magii.
Wybór był bardzo trudny.
Zamknęła oczy i przypomniała sobie słowa mamy: „Te, które szepną do twojego serca”.
Nagle poczuła delikatne ciepło bijące od małego koszyczka w kącie lady. Leżały tam trzy jajka: jedno w kolorze wschodzącego słońca, drugie barwy srebrzystego lodu, a trzecie nakrapiane srebrem niczym nocne niebo nad lasem. Nie były najjaśniejsze w sklepie, ale gdy Clover się do nich zbliżyła, poczuła spokój i radość, jakby te małe przedmioty opowiadały jej bajkę o ich wspólnym domu.
– Te poproszę – szepnęła do starszego elfa za ladą.
Wracała do domu bardzo podekscytowana i trochę zaniepokojona, czy na pewno dokonała właściwego wyboru.
Erina czekała na progu. Gdy Clover pokazała jej swoje znaleziska, mama uśmiechnęła się promiennie.
– Wybrałaś idealnie, mała koniczynko – powiedziała Erina, przytulając córkę. – Z tych jajek wyklują się najpiękniejsze sny dla naszego lasu. Zawsze w swoich wyborach kieruj się sercem.
Tej nocy w Lesie z Mchu i Paproci trzy kolorowe jajka cichutko lśniły na stole, obiecując magiczny poranek.




Komentarze
Prześlij komentarz