Oak i Faelan wędrowali przez gęsty las. Promienie słońca z trudem przebijały się przez korony drzew, rzucając tańczące cienie na ściółkę.
W końcu dotarli do uroczego, spokojnego stawu, którego powierzchnia lśniła niczym lustro.
Tuż przy brzegu stawu na wodzie spoczywał wielki liść, wystarczająco duży, by unieść dwóch chłopców. Oak i Faelan spojrzeli na siebie z błyskiem przygody w oczach. Postanowili sprawdzić, jak się na nim pływa.
Szybko znaleźli gałązki, które miały posłużyć za wiosła, i ostrożnie wskoczyli na liść.
Unosił się stabilnie na wodzie. Zaczęli wiosłować – każdy w swoją stronę, nie zważając na drugiego.
Efekt był natychmiastowy i nieoczekiwany: zamiast płynąć prosto, liść zaczął kręcić się w kółko, wirując coraz szybciej.
Oak, zakręcony i lekko zirytowany, w końcu zawołał do Faelana, żeby przestali. Zastanawiał się, co zrobić, żeby ruszyć z miejsca. Obserwował wodę, gałązki i kierunek, w którym się obracali.
"Musimy wiosłować tak samo" - powiedział w końcu, wskazując na przód stawu. "Razem, w tym samym kierunku".
Faelan skinął głową, rozumiejąc. Chłopcy zsynchronizowali swoje ruchy i od razu okazało się, że liść ich słucha i płynnie prosto przed siebie, prując spokojną taflę wody.
Ta wyprawa nauczyła chłopców, że nawet najprostsze zadania wykonywane wspólnie wymagają współpracy i koordynacji. Działając samolubnie lub bez wspólnego celu, traci się energię na jałowe kręcenie się w miejscu.




Komentarze
Prześlij komentarz