Tuk zdobywa amulet

W głębi prastarego Lasu, gdzie mchy są miękkie niczym poduszki, a paprocie tworzą zielone baldachimy, mieszka malutki elf imieniem Tuk. 

Tuk, ubrany w miękki kaftanik i czapeczkę z mchu, miał zwyczaj wędrować ścieżkami, o których wiedziały tylko mrówki i polne myszy.

Tego ranka las pachniał rosą i przygodą. 
Nagle nad jego głową rozległ się gwałtowny szelest skrzydeł. Tuk przystanął i zadarł wysoko głowę. Wysoko nad paprociami przelatywała sroka, której pióra mieniły się granatem i czernią. W dziobie trzymała coś, co rzucało jasne, oślepiające wręcz refleksy. Zaintrygowany elfik obserwował ptaka, gdy nagle sroka otworzyła dziób.

Mały, świetlisty punkt zaczął spadać, kreśląc w powietrzu złocistą linię.


Tuk, niewiele myśląc, rozłożył rączki i – o dziwo! – przedmiot wylądował miękko w jego dłoniach. Był to błękitny, szklany koralik, gładki i ciepły od słońca. 


Gdy elfik na niego spojrzał, poczuł nagłą falę odwagi i spokoju. Zrozumiał, że to nie jest zwykła błyskotka, ale jego własny amulet.


Przewiązał go nitką z pajęczyny i zawiesił na szyi, a koralik zalśnił na jego piersi niczym mała gwiazda...


Od tego dnia Tuk wiedział, że las zawsze obdaruje go tym, czego najbardziej potrzebuje.

Morał:
Cierpliwość i uważność pozwalają nam dostrzec prezenty od losu, które spadają nam prosto w ręce w najmniej oczekiwanych momentach.




Komentarze