Leśna sztafeta pocztowa

W cieniu Sędziwego Dębu, w którym znajdowała się leśna poczta, panowało niezwykłe poruszenie. Elfy zebrały się, by ogłosić wyniki głosowania na nowego listonosza, ale gdy starszyzna otworzyła skrzynkę z głosami, okazało się, że mieszkańcy lasu nie potrafili wybrać tylko jednej osoby. Na większości kartek widniało napisane: „Wszyscy!”.
— Ależ tak się nie da! — zawołał jeden z elfów. — Listonosz musi mieć jeden mundur i jedną torbę!
Wtedy z gęstwiny wyszła czwórka kandydatów. Spojrzeli po sobie i uśmiechnęli się, bo po drodze na polanę zdążyli już wszystko omówić.
  • Gołąb Maciek wzbił się nad tłum i zagruchał: „Ja zajmę się pocztą ekspresową i dalekobieżną. Żaden list nie utknie w zaroślach, gdy poniosę go nad koronami drzew!”
  • Wiewiórka Basia zwinnie przeskoczyła z gałęzi na ramiona elfa: „A ja dostarczę przesyłki na najwyższe piętra! Do domków w dziuplach i na wiszące tarasy, gdzie nikt inny nie dotrze bez zadyszki”.
  • Sarenka Hania zastukała kopytkiem o mech: „Ja będę kurierem od ciężkich zadań. Wielkie kosze z jagodami i prezenty urodzinowe przewiozę na swoim grzbiecie bezpiecznie i szybko przez leśne trakty”.
  • Żuczek Henryk, choć najmniejszy, wypiął dumnie lśniącą klatkę piersiową: „A ja... ja zajmę się pocztą podziemną i mikro-listami. Do norek kretów i szczelin w korzeniach, gdzie wielkie kopyta i skrzydła się nie zmieszczą”.
Elfy oniemiały z zachwytu. Zamiast jednego listonosza, Las z Mchu i Paproci zyskał Latająco-Skacząco-Biegająco-Pełzającą Sztafetę Pocztową.
Każdy nowy listonosz otrzymał własną, zieloną torbę z wyhaftowanym liściem paproci na znak swojego ważnego stanowiska. 

Komentarze