Tuk poznaje echo

W samym sercu Lasu z Mchu i Paproci, w przytulnej dziupli wiekowej sosny, swój dom miał elf Tuk. Ciekawość świata zawsze wyciągała go na zewnątrz, ku nowym przygodom. Pewnego ranka, gdy słońce ledwo musnęło zielone dywany lasu, Tuk ruszył w stronę głębokiego wąwozu.

W dolinie, gdzie potok leniwie opływał głazy, a ściany wąwozu porastał gęsty, wilgotny mech, Tuk odkrył coś niezwykłego. Stanął na krawędzi skalnej półki i zawołał radośnie:
– Hej!
– Hej! – odpowiedział mu głos, tak czysty i radosny jak jego własny.
Tuk zamarł. Rozejrzał się uważnie, ale za żadnym paprocią nie dostrzegł innego elfa. Spróbował raz jeszcze, tym razem głośniej:
– Kto tam?
– Kto tam? – powtórzyło niewidzialne stworzenie, ukryte gdzieś między skałami.
Mały odkrywca poczuł dreszcz ekscytacji. Pomyślał, że to może jakiś nieśmiały duszek lasu, który chce się bawić w naśladowanie. Przez całe popołudnie Tuk klaskał w dłonie, śpiewał krótkie piosenki i śmiał się wniebogłosy, a tajemniczy towarzysz wiernie mu wtórował. Nawet gdy Tuk zawołał „Przyjaźń!”, dolina odpowiedziała tym samym pięknym słowem.
Gdy słońce zaczęło chować się za horyzont, Tuk usiadł na krawędzi skały, by odpocząć. Zrozumiał, że świat wokół niego jest jak lustro – oddaje to, co on sam do niego wysyła.
Morał:
Świat często odpowiada nam tym samym, co mu dajemy; jeśli posyłasz mu radość i dobre słowa, one zawsze do Ciebie wrócą.

Komentarze