Faelan i Oak poznają świat: wierzbowy most

Faelan i Oak siedzieli nad brzegiem strumienia, przyglądając się dwóm młodym wydrom. Zwierzęta znalazły gałąź wierzby i każda z nich próbowała wciągnąć ją do swojej kryjówki pod korzeniami, znajdującymi się po przeciwnych stronach zatoczki.

Wydry szarpały gałąź, prychając na siebie i wykręcając zwinne ciała w wodzie. Im mocniej jedna ciągnęła w lewo, tym gwałtowniej druga dawała nura w prawo. Gałąź trzeszczała, a woda dookoła nich aż wrzała od piany.
– Patrz na to, Oak – zaczął Faelan, mrużąc oczy od słońca. – Każda z nich chce mieć ten kij tylko dla siebie!
Oak podrapał się po głowie.
–  Jeśli nie puszczą, utkną tu do nocy, a gałąź w końcu pęknie i żadna nie będzie miała z niej pożytku.
Elfy postanowiły wkroczyć do akcji. Chłopcy gwizdnęli cicho, przyciągając uwagę wydr. Kiedy zwierzaki na moment przestały się szarpać, Oak wskazał im miejsce kawałek dalej, gdzie strumień był węższy.
– Hej, spryciule! – zawołał Oak. – Zamiast zabierać ten kijek do nory, zróbcie z niego most do zabawy!
Pomogli wydrom położyć gałąź tak, by oparła się końcami o brzegi. 
Kiedy kij osiadł stabilnie, wydry natychmiast zrozumiały do czego może służyć. Zamiast się o niego bić, zaczęły po nim wbiegać i dawać radosne susy prosto do wody.
Faelan uśmiechnął się, patrząc na ich harce.
– Czasem trzeba przestać kurczowo trzymać swój koniec - zauważył Oak - żeby zobaczyć, że puszczając go na chwilę, zyskujemy znacznie więcej, niż gdybyśmy go wyszarpali siłą.

Komentarze