Faelan i Oak wyruszają w daleki świat: wyprawa szósta

Tego ranka rosa była wyjątkowo chłodna, ale Oak i Faelan nie zwracali na to uwagi. 

W ich małych sercach bił jeden rytm: „Dzisiaj dotrzemy tam, gdzie słońce kładzie się spać”. 

Spakowali do sakiewek po dwa jabłka od Etty, po garści orzechów i ruszyli ścieżką, którą do tej pory znali tylko z opowieści Ambrożego.


Oak, jako ten starszy, kroczył troszkę przodem, mocno ściskając swój leszczynowy kostur. Faelan starał się za nim nadążyć, choć co chwilę przystawał, by sprawdzić, czy słońce wciąż wskazuje im drogę.
- Oak, myślisz, że tam jest wielka przepaść? A może Las po prostu zmienia się w chmury? - dopytywał szeptem, gdy drzewa wokół nich zaczęły rzednieć.
Szli długo, mijając stare paprocie, które sięgały im aż do ramion. Powietrze stawało się inne – lżejsze, pachnące nie tylko żywicą, ale i czymś nieznanym, świeżym. Nagle dęby, które od zawsze były ich domem i schronieniem, rozstąpiły się, odsłaniając widok, który zaparł im dech w piersiach.
Stanęli na samej krawędzi piaszczystego wzniesienia. Las naprawdę się kończył. Za ostatnią, karłowatą sosną rozpościerała się ogromna, otwarta przestrzeń – łąka zalana błękitnym światłem, która wydawała się nie mieć granic. Dalej były tylko góry, majaczące na horyzoncie niczym śpiące olbrzymy owinięte w mgłę.
Faelan aż usiadł z wrażenia na piaszczystej ziemi.
- Popatrz, Oak... tam nie ma dachu z liści - szepnął, patrząc w ogromne, czyste niebo.
Oak stał nieruchomo, oparty o swój kostur. Choć starał się zachować minę odkrywcy, jego oczy były szeroko otwarte z zachwytu.
- To jest Wolność, Faelanie - odpowiedział po chwili, czując na twarzy wiatr, który nie musiał już przedzierać się przez gęstwinę gałęzi. - Tam zaczyna się reszta świata.
Siedzieli tam długo, dzieląc się jabłkiem i patrząc na horyzont. Dla dwóch małych elfów koniec ich lasu nie okazał się przepaścią, ale obietnicą. Dowiedzieli się, że świat jest o wiele większy, niż sądzili, i że choć dom jest najbezpieczniejszym miejscem, to czasem warto dojść do samej krawędzi, by zobaczyć, jak wielkie niebo ma się nad głową.

Komentarze