Pewnego dnia malutki elf Tuk, wędrując przez gęste paprocie, dotarł nad brzeg wielkiego strumienia. Strumień był dla elfa tak głęboki i szeroki, że Tuk nie miał szans go pokonać.
Nagle na piasku zobaczył coś niezwykłego: jesienny liść, w który wbita była lśniąca, długa igła.
Tuk, oczarowany jej blaskiem, z trudem zaciągnął znalezisko do swojej dziupli. Uznał igłę za najcenniejszy skarb na świecie – postawił ją w przy ścianie i tylko czyścił, by lśniła coraz mocniej.
Po tygodniu odwiedziła go mądra Sowa.
– To mój skarb! – pisnął Tuk. – Jest zbyt ładny, by go używać.
– Ależ Tuku – odparła Sowa. – Gdybyś użył tej igły i kawałka pajęczyny, uszyłbyś z liścia żagiel i zbudował łódkę. Wtedy ten „skarb” pomógłby ci spełnić marzenie i przepłynąć strumień, który cię zatrzymał.
Tuk zrozumiał swój błąd. Zamiast tylko podziwiać igłę, wziął się do pracy. Wkrótce dumnie żeglował po wielkiej wodzie, którą wcześniej uważał za barierę nie do przejścia.
Morał:
Nawet najcenniejszy talent lub narzędzie nie ma żadnej wartości, jeśli tylko go pilnujemy. Prawdziwy skarb staje się cenny dopiero wtedy, gdy odważymy się go użyć, by zmienić swój świat.
Nawet najcenniejszy talent lub narzędzie nie ma żadnej wartości, jeśli tylko go pilnujemy. Prawdziwy skarb staje się cenny dopiero wtedy, gdy odważymy się go użyć, by zmienić swój świat.



Komentarze
Prześlij komentarz