Tuk zdobywa szczyt

Pewnego ranka elfik Tuk, nie większy od szyszki, spojrzał na potężny, spękany pieniek starej sosny. Dla innych był to tylko kawałek drewna, ale dla Tuka – niezdobyty szczyt sięgający chmur.

„Zbyt wysoko!” - piszczały polne myszy.
,,Nie dasz rady!" - skrzeczała złośliwa sroka.
Tuk jednak tylko poprawił swoją czapeczkę i zaczął wspinaczkę. Jego małe rączki chwytały się chropowatej kory, a każdy krok wymagał ogromnego wysiłku. 
W połowie drogi, gdy nogi mu zadrżały, a wiatr o mało go nie zdmuchnął, Tuk chciał zawrócić. Bolały go rączki i nóżki, a szczyt w dalszym ciągu wydawał się taki odległy!
Spojrzał jednak w górę i pomyślał o słońcu, które na szczycie grzeje najmocniej. Poczuł, że siły wracają, i piął się dalej ku górze.
Kiedy w końcu stanął na samym szczycie, las ukazał mu się w całej okazałości. Zobaczył rzekę wijącą się jak błękitna wstążka i widok, o jakim wcześniej mógł tylko marzyć. Uśmiechnął się szeroko, czując na twarzy ciepłe słoneczne promienie, których nie przesłaniały już żadne gałęzie.
Morał: 
Nie musisz być wielkoludem, by zdobywać najwyższe szczyty; wystarczy wielka odwaga ukryta w małym sercu.

Komentarze