Jak po maśle

 Za Domem pod Wiązami nastało poruszenie, którego nie dało się pomylić z niczym innym. Słychać było basowe stękanie, przechodzące w rozpaczliwe pomruki.

– No i stało się – westchnęła Etta. – Baryłka znów próbował skrócić sobie drogę do barci przez skalną szczelinę. Dopóki był mały, to jeszcze się udawało, ale urósł i szczelina jest dla niego za wąska. Wiedziałam, że wcześniej czy później to nastąpi, miś Baryłka nie może żyć bez miodu. Cóż, idziemy coś zaradzić na ten kłopot.
Kiedy Etta i Sylwion weszli do Lasu tuż za domem, zastali iście komiczny widok. Był tam niewysoki, ale długi skalny masyw z wąskim przejściem, którego używały mniejsze zwierzęta.
Tylna część misia Baryłki, okrągła i puszysta, wystawała ze skalnego pęknięcia, a jego łapy młóciły powietrze w bezsilnym geście. 
– Sylwionie, przestań chichotać! – skarciła męża Etta, choć sama uśmiechała się pod nosem. Dziadek Sylwion ocierał łzy rozbawienia, choć sytuacja misia wcale nie była taka zabawna.
– On tam po prostu pasuje idealnie, jak korek do butelki z nalewką! – zażartował dziadek.
Zbadał skałę. Była twarda i ani myślała ustąpić pod siłą ramion.
– Jeśli go pociągniemy za mocno, zostanie nam w rękach tylko futro – ocenił fachowo Sylwion – Musimy znaleźć inny sposób.
Etta pokręciła tylko głową i poszła do domu. Zabrała z kuchni dużą osełkę świeżego masła, które rano ubiła na dzisiejszy podwieczorek. 
– Odsuń się, mój drogi. To robota dla mnie – zarządziła po powrocie.
Rozsmarowała masło po skale, łaskocząc przy tym Baryłkę, który nie wiedział, czy ma dalej popłakiwać, czy chichotać.
– Baryłko, wciągnij brzuch! – zawołała Etta do misia. 
Złapali go za tylne łapy i z dźwiękiem  przypominającym wyciąganie korka z butelki, Baryłka wystrzelił ze szczeliny prosto w ramiona Etty. Wszyscy wylądowali w miękkim mchu, a miś, oszołomiony i cały lśniący od masła, zaczął natychmiast wylizywać sobie łapy.
– No – mruknął Sylwion, otrzepując kubrak. – Przynajmniej teraz Baryłka jest najlepiej naoliwionym niedźwiedziem w całym lesie.
Etta tylko westchnęła, patrząc na pustą miseczkę po maśle. 

Komentarze