Najdzielniejszy strażnik w Lesie z Mchu i Paproci

To była najważniejsza misja w dotychczasowym życiu zajączka Kuleczki. Aarien, prawdziwy strażnik lasu, podarował mu rano lśniącą odznakę z kory dębu.

– Kuleczko, od dziś pilnujesz wejścia do nory pod Wielką Paprocią. To bardzo odpowiedzialne zadanie – powiedział Aarien, kucając tak nisko, by móc spojrzeć zajączkowi prosto w ufne oczka.

Zręcznymi palcami przypiął do puszystego futerka odznakę z dębowej kory. Kuleczka był mały, ale jego serce urosło w tej chwili do rozmiarów największego dębu w lesie. 

Stał nieruchomo, wstrzymując oddech, by nie przeszkodzić w tej ważnej ceremonii. Wiosenny las wstrzymał oddech razem z nim, a słońce ozłociło tę niezwykłą parę przyjaciół.

Kuleczka przejął się tym niesamowicie. Stanął na tylnych łapkach przed wejściem do tunelu, wypiął pierś z odznaką i starał się zrobić najbardziej srogą minę, jaką potrafił wykrzesać z pyszczka, który z natury był uroczy.
Pierwszy nadbiegł lisek Jantar.
– Cześć, Kuleczka! Idziemy nad potok? – zawołał wesoło.
Zajączek ani drgnął. Tylko jego nos lekko drgnął, wyczuwając zapach przygody.
– Nie ma żadnego „Cześć”. Tu jest posterunek! – fuknął Kuleczka, starając się, by jego głos brzmiał nisko i groźnie. – Czy masz przepustkę od Aariena? Albo chociaż marchewkę na opłatę?
Jantar zdębiał, ale widząc powagę przyjaciela, ukłonił się nisko i pokazał pustą łapę.
– Nie mam, panie strażniku. Wrócę później z jagodami! – zachichotał lisek i pobiegł dalej.
Chwilę później na polanie pojawił się dziadek Sylwion. Widząc wyprężonego zajączka, zdjął kapelusz i zawołał:
– Ojej! Czy to groźny niedźwiedź pilnuje tej nory, czy może sam król lasu?
Kuleczka poczuł, jak duma rozpiera mu serduszko.
– To ja, strażnik Kuleczka! Nikogo nie wpuszczam! – oświadczył dumnie.
Sylwion podszedł bliżej i pogłaskał zajączka między uszami.
– Wyśmienita robota, synu. Ale mam tu pewien problem natury strategicznej... Etta upiekła ciasteczka owsiane z miodem i kazała mi zapytać strażnika, czy zrobi przerwę na drugie śniadanie, bo inaczej wystygną.
Kuleczka zamrugał oczami. Służba służbą, ale ciasteczka Etty to była sprawa najwyższej wagi państwowej.
– No dobrze... – westchnął zajączek, zdejmując groźną maskę. – Strażnik ma teraz przerwę na przegląd zapasów. Ale po ciastku wracam na posterunek!
Służba skończona, pora na nagrodę! 🍪🐰 Kuleczka, z dumnie wypiętą piersią i odznaką, która lśniła w zachodzącym słońcu, kicał ramię w ramię (a raczej łapa w nogę) z Dziadkiem Sylwionem. Choć był tylko małym zajączkiem sięgającym elfowi do połowy łydki, tego dnia czuł się najwyższym i najważniejszym mieszkańcem całego Lasu z Mchu i Paproci. Bo prawdziwa odwaga i odpowiedzialność nie zależą od tego, jak wielki masz wzrost, ale jak wielkie masz serce... i jak bardzo kochasz ciasteczka owsiane Etty!

Komentarze