Zgubiony skarb Ambrożego

Na skraju Lasu, tam gdzie mech jest najbardziej miękki, Miriol i lisek Jantar prowadzili swoje codzienne poszukiwania szafirowych kamyków. Jantar, z nosem tuż przy ziemi, nagle zaczął energicznie kopać pod liściem wielkiego łopianu.


- Co tam masz, Jantarze? Kolejny żołądź dla Barnaby? - zapytała Miriol, przykucając obok liska.
Jantar jednak dumnie wyciągnął spod liścia coś, co lśniło w słońcu jak złoto. Było to dziwne, metalowe narzędzie – stetoskop Ambrożego Pukawki!



- Ojej! Ambroży musiał go zgubić, kiedy wczoraj biegł ratować pszczoły Abeji przed czkawką! - zawołała Miriol, biorąc lśniący przedmiot do ręki.
W tej samej chwili zza krzaków wypadł zdyszany Ambroży. Był tak rozkojarzony, że zamiast stetoskopu trzymał w ręku... pęczek koperku.



- Moi drodzy! Widzieliście moje uszy? To znaczy... to, czym słucham serca lasu? - zawołał, potykając się o własne nogi.
Jantar zamerdał ogonem i położył zgubę u stóp lekarza.
Ambroży, z radosnym okrzykiem, podniósł stetoskop i uściskał liska. - Jesteś rzetelnym asystentem, Jantarze! W nagrodę dostaniesz... - lekarz zaczął przeszukiwać kieszenie - ...no tak, mam tylko ten koperek. Ale obiecuję, że Etta upiecze Wam za to najpyszniejsze ciasto w całym Lesie!



🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 LEŚNA POCZTA: DOŁĄCZ DO NASZEJ RODZINY! 💌
Jeśli chcesz co tydzień otrzymywać jeden list z informacjami o nowych opowieściach, kliknij w poniższy link i dopisz swój e-mail:

👉 Kliknij i zapisz się na nasz newsletter: TUTAJ

Prześlij komentarz

0 Komentarze