Nasiona chaosu

W pracowni panowała cisza, którą Sylwion uwielbiał najbardziej. Na dębowym stole leżały idealnie poukładane torebki z nasionami. Każda opisana, każda z wyliczonym co do jednego ziarenka,  z zaznaczonym terminem siewu. Sylwion poświęcił trzy dni, by posegregować dynie od kabaczków, a niebieskie szafirki od jadalnych bratków. Wszystko było po prostu perfekcyjne.

Jednak Sylwion zapomniał o jednym: zostawił uchylone drzwi, kiedy wychodził na obiad.
Kuna Lola, która od rana obserwowała te „nudne przygotowania” przez okno, z gałęzi wiązu, uznała, że nadszedł czas na odrobinę improwizacji. Wślizgnęła się do środka z gracją cienia i spojrzała na torebki.
— Za dużo porządku, za mało przygody — mruknęła (w swoim kunim języku), strącając nosem pierwszą torebkę.
Zaczęła się zabawa. Lola, z wielką pasją, zaczęła przesypywać nasiona z jednej koperty do drugiej. Pomidory wylądowały tam, gdzie miały rosnąć gigantyczne słoneczniki. Nasiona szałwii wymieszały się z ozdobną trawą, a wszystko to Lola doprawiła garścią suszonych jagód, które znalazła w miseczce obok, żeby „nowe rośliny miały jakąś przekąskę na start”.
Gdy skończyła, usiadła na parapecie i z dumą spojrzała na swoje dzieło. Torebki wyglądały na nietknięte, ale ich zawartość była teraz wielką, leśną niespodzianką.
Godzinę później Etta zawołała radośnie: 
— Sylwionie! Czas na sianie!
Sylwion, poprawiając okulary, odpowiedział zadowolony: — Wszystko przygotowane, Etto. Według planu: sekcja A to warzywa, sekcja B to kwiaty błękitne. Żadnych pomyłek.
Lola, obserwująca ich z bezpiecznej odległości, zakryła pyszczek łapkami, żeby nie parsknąć śmiechem. Wiedziała, że za kilka tygodni, gdy w miejscu równiutkich rządków sałaty wyrosną wielkie, krzaczaste pnącza fasoli, a w skrzynkach na kwiaty pojawią się rzodkiewki, Sylwion będzie potrzebował czegoś mocniejszego niż melisa.
— Widzisz, Etto? — mówił Sylwion, sypiąc „szafirki” do doniczek (które tak naprawdę były nasionami ogórków). — Natura lubi porządek. Trzeba jej tylko odpowiednio wskazać miejsce.
Lola aż podskakiwała z radości - wiedziała jedno: w tym roku ogród Domu Pod Wiązami będzie najweselszym i najbardziej nieprzewidywalnym miejscem w całym Lesie. A ona? Cóż, już nie mogła się doczekać, aż Sylwion spróbuje zrobić posiłek z tego, co według niego miało być sałatą.

Komentarze