W kuchni Domu pod Wiązami panowała atmosfera radosnej konspiracji. Choć elfy zazwyczaj nie zaprzątały sobie głów kalendarzem ludzi, babcia Etta podsłuchała kiedyś na obrzeżach lasu opowieść o świętym Walentym. Uznała, że pomysł na dzień poświęcony wyłącznie czynieniu miłych gestów dla tych, których się kocha, jest magicznie praktyczny. Postanowiła, że zrobi niespodziankę Sylwionowi i usmaży wspaniałe banany w cieście waniliowym.
Ciasto już było gotowe. Etta dodała do niego kroplę nektaru z nocnych kwiatów i solidną porcję startej laski wanilii, którą trzymała na specjalne okazje. Gdy pierwsza porcja bananów w cieście wylądowała na patelni, dom wypełnił się aromatem słodkim aromatem.
Nagle z głębi domu, z pokoju z kominkiem, dobiegło czujne pociągnięcie nosem, a zaraz potem radosny okrzyk:
– Etto! Moja najdroższa, najmilsza małżonko! Czy ja dobrze czuję? Czy to wanilia tańczy w powietrzu, czy może moje zmysły oszalały z nudów w tym fotelu?
Etta uśmiechnęła się pod nosem, zwinnie przewracając pachnące placuszki na drugą stronę.
– Odpoczywaj, Sylwionie! Czytaj swoje zielniki i nie zawracaj sobie głowy tym, co dzieje się w kuchni! – odkrzyknęła, starając się brzmieć surowo, choć w jej oczach lśniły iskierki rozbawienia.
– Jak mam czytać, kiedy nie mogę się skupić ?! – Sylwion nie dawał za wygraną. Usłyszała szuranie kapci. – Czy to te twoje słynne banany w cieście? Te, które smażysz tylko, gdy księżyc jest w pełni albo gdy masz wyjątkowo dobry humor? Co to za okazja, Etto?
Elfka westchnęła, widząc, jak w progu kuchni pojawia się rozczochrana głowa dziadka. Sylwion wyglądał jak wielkie, głodne dziecko lasu.
– Miała być niespodzianka, ty stary łasuchu – zaśmiała się, podchodząc do niego z talerzem, na którym piętrzył się stos parujących małych placuszków, polanych leśnym miodem. – Ludzie mają takie święto, Walentynki. Pomyślałam, że czasami należy ci się coś na osłodę losu.
Sylwion wziął pierwszy kęs, przymknął oczy i niemal zamruczał z zachwytu. Wanilia idealnie komponowała się z bananem.
– Walentynki, mówisz? – ujął wolną rękę żony i delikatnie ją ucałował. – Bardzo mądrzy ci ludzie, Etto. Ale ja i tak mam swoje prywatne święto każdego dnia, odkąd rano widzę twój uśmiech przy śniadaniu. Choć przyznam... te banany to bardzo silny argument, żeby polubić tego całego Walentego.
Etta pogłaskała go po policzku, a w kuchni, wypełnionej ciepłem wanilii i wzajemną czułością, czas na chwilę się zatrzymał, celebrując ich prywatne święto miłości.
Przepis na banany w cieście waniliowym:
Potrzebne będą:
3-4 banany
Ciasto:
1 szklanka mąki pszennej + 1-2 łyżki dodatkowo
1 jajko
0,5 szklanki mleka 3,2%
szczypta soli
ziarenka z 1 laski wanilii lub pełna łyżka cukru waniliowego
cukier do smaku
Dodatkowo:
cukier puder do oprószenia
olej do smażenia
Jak przygotować:
Wymieszaj wszystkie składniki ciasta, najlepiej rózgą - ma być gładkie i gęste.
Odstaw je na 5 minut.
Obierz banany i pokrój je w plasterki ok. 0,5 cm grubości (najlepiej kroić po jednym bananie, żeby nie ciemniały).
Każdy plasterek banana z obu stron obtocz w mące.
Rozgrzej dość mocno olej na patelni - musi go być sporo, powinna to być warstwa minimum 3-4 milimetry.
Każdy plasterek banana zanurz w cieście i od razu przenieś na gorący olej. Wygodnie można to zrobić przy pomocy patyczka do szaszłyków.
Plasterki smaż z obu stron na rumiano.
Po usmażeniu na chwilę przenieś na talerzyk wyłożony ręcznikiem papierowym, by odsączyć nadmiar tłuszczu.
Przed podaniem plasterki lekko oprósz cukrem pudrem lub polej miodem.
Komentarze
Prześlij komentarz