Czerwcowe popołudnie na polanie przed Domem pod Wiązami było pełne słońca. Pod cudownie błękitnym niebem, po którym leniwie przesuwały się puszyste białe chmury baranki, rozchodził się intensywny zapach rosnących wokół ganku różowych róż, stokrotek i fioletowych dzwonków.
Sylwion wmaszerował na taras z wielką pompą, stawiając na dębowym stole wiklinowy koszyk.
– Etto, moja droga! – zawołał Sylwion, prężąc dumnie pierś przed żoną – Przynoszę prawdziwe złoto z leśnej grządki! Samotna walka z ziemią zakończona pełnym sukcesem. Spójrz na te młode ziemniaki. Każdy idealny, krągły, nienaganny.
Etta, ubrana w skromną lnianą suknię z ręcznie haftowanymi stokrotkami, wyjrzała z kuchni, trzymając w dłoni wielką drewnianą łyżkę. Spojrzała najpierw na dumnego męża, potem do koszyka, po czym śmiesznie uniosła jedną brew.
– Samotna walka, powiadasz? – parsknęła wesoło Etta – Przecież widziałam przez okno, jak mały borsuk Milik przekopywał ci łapkami całą grządkę, bo schowałeś mu tam wczorajszego orzecha! Stałeś z tą swoją drewnianą łopatką i zbierałeś laury, ty mój wielki leśny kucharzu!
Sylwion aż chrząknął z oburzenia.
– Logistyka, moja droga, logistyka! Ktoś musiał zarządzać tym borsuczym zapałem i kontrolować te wykopki. Poza tym, przyniosłem też koperek. Idealnie zielony, rześki, pachnący czerwcowym porankiem. Sam go ściąłem!
– Dobrze, dobrze, już się tak nie obrażaj – zaśmiała się Etta, mrugając wesoło swoimi bystrymi oczami. – Borsuk odwalił czystą robotę, ziemniaczki są drobne i najsmaczniejsze. Ale jeśli myślisz, że dostaniesz dokładkę maślanego sosu za samo stanie na warzywniku, to twój sędziwy rozum bardzo się myli! Marsz do studni po krystaliczną wodę, bo garnek już czeka na ogniu.
Sylwion, mrucząc coś pod nosem o braku szacunku dla tradycji i leśnej starszyzny, złapał za wiadro i pomaszerował w stronę studni, zadowolony z siebie bardziej, niż chciał przyznać.
Poniedziałkowe popołudnie płynęło niespiesznym rytmem. Gdy zapach gotowanych z czosnkiem i koperkiem młodych ziemniaków rozszedł się po całym ganku, oboje usiedli ramię u ramienia przy dębowym stole, zapominając o wszelkich przekomarzaniach i dzieląc się parującym, pysznym posiłkiem w absolutnym, rodzinnym wyciszeniu wolnym od zgiełku świata.
🦭 KROK PO KROKU: Młode ziemniaki duszone Babci Etty
(Tradycyjny przepis z szuflady Eleny)
🛒 Składniki (na porcję dla 1-2 leśnych dusz):
- 5 niewielkich, młodych ziemniaków
- 1 pełna łyżka prawdziwego masła
- 1-2 ząbki czosnku
- 1 pełna łyżka drobno pokrojonej cebuli
- 1 łyżeczka świeżego, posiekanego koperku
- Około 0,5 szklanki czystej wody
- 0,5 łyżeczki soli oraz świeżo zmielony czarny pieprz do smaku
🛠️ Sposób wykonania:
- Przygotowanie: Ziemniaki dokładnie wyszoruj szczoteczką (możesz je zamiast tego oskrobać) i przekrój wzdłuż na pół.
- Układanie: Przełóż je do małego garnka lub na niewielką patelnię tak, aby ściśle zajmowały całe dno naczynia.
- Gotowanie: Dodaj łyżkę masła, sól i wlej wodę (woda powinna sięgać maksymalnie do 1/3 wysokości przekrojonych ziemniaków). Przykryj naczynie pokrywką i gotuj na średnim obliczu przez około 10 minut.
- Duszenie: Dodaj na patelnię drobno posiekaną cebulę oraz czosnek. Dalej duś pod przykryciem na niewielkim ogniu, aż ziemniaki będą całkowicie miękkie.
- Wykończenie sosu: Gdy ziemniaki zmiękną, zdejmij pokrywkę, zwiększ ogień i odparuj większość płynu. Gdy na dnie zostanie odrobina gęstego, maślanego sosu, dodaj posiekany koperek oraz pieprz do smaku. Wymieszaj dokładnie i od razu podawaj na ciepło!
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 LEŚNA POCZTA: DOŁĄCZ DO NASZEJ RODZINY! 💌
Jeśli chcesz co tydzień otrzymywać jeden list z informacjami o nowych opowieściach, kliknij w poniższy link i dopisz swój e-mail:
👉 Kliknij i zapisz się na nasz newsletter: TUTAJ





0 Komentarze
Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️