Majowe popołudnie zalało Złotą Pasiekę niesamowicie ciepłym, krystalicznie czystym blaskiem słońca. W powietrzu unosił się intensywny, niemal lepki zapach nektaru z dzikiego bzu i kwitnącego jaśminu.
Abeja, w lekkiej sukience i ze słomkowym kapeluszem lekko zsuniętym na kark, stała przy dużym, drewnianym ulu, z wielkim spokojem doglądając leśnych pszczół.
Tuż obok niej, w trawie, siedział miś Baryłka. Wpatrywał się z zapartym tchem w wielki, gliniany kociołek, do którego z drewnianej rynny powoli spływał gęsty, lśniący w słońcu złoty miód.
– Baryłeczko, ani mi się waż wkładać tam całego nosa – upomniała go z rozbawieniem Abeja, nie odwracając wzroku od plastra miodu. – Dopiero co wykąpałam cię w strumieniu po tym twoim ostatnim błotnym fikołku!
Niedźwiadek uroczo, cichutko mruknął, zatrząsł puszystym kuperkiem i przestąpił z łapki na łapkę. Aby odwrócić uwagę Abeji, podniósł z mchu małą gałązkę jaśminu i zaczął uroczo trącać nią własny nos, kichając przy tym śmiesznie.




0 Komentarze
Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️