Cisza przed świtem

 Wieczorny chłód powoli wkradał się między wysokie regały podniebnej biblioteki. 

Lioriel siedziała przy małym, drewnianym stole, na którym dopalała się wysoka, jasna świeca. Wokół panowała absolutna, głęboka cisza – ten rodzaj leśnego milczenia, w którym słychać nawet najdelikatniejsze pęknięcie knotka w płomieniu.

Przed Lioriel leżał jej zielony pamiętnik. Gruby, skórzany tom, w którym od lat gęsim piórem zapisywała każdy okruch codzienności z Lasu z Mchu i Paproci. 
Zazwyczaj atrament spływał na papier z niezwykłą lekkością. Lioriel potrafiła ubrać w zdania szum wiatru, zapach wilgotnej ziemi po burzy, a nawet cichy śmiech Abei, gdy ta żartobliwie dmuchała na jej dłoń przy kominku.
Dziś jednak było inaczej.
Mijały minuty, a pióro Lioriel pozostawało niezmiennie zawieszone centymetr nad papierem. 
Miała za sobą dzień przepełniony emocjami tak wielkimi i sprzecznymi, że żadne ludzkie ani elfickie słowo nie było w stanie ich udźwignąć. W jej sercu mieszkały jednocześnie ogromny, paraliżujący smutek po stracie małego kosa Kacperka, wielkie wzruszenie i wdzięczność za to, w jaki sposób sędziwy Thalendir pocieszał spłakanego Tuka. Czuła kruchość każdej uciekającej sekundy i potęgę bliskości, która wiązała mieszkańców tej krainy.
Lioriel spojrzała na czystą, śnieżnobiałą kartę. Zdała sobie sprawę, że jeśli spróbuje opisać ten dzień, atrament zamknie te wielkie uczucia w sztywne, ciasne ramy zdań. Spłyci to, co było tak bezmiernie głębokie.
Przez otwarte okno wpadł rześki, wieczorny podmuch wiatru, delikatnie poruszając płomieniem świecy i kładąc długie cienie na ścianach biblioteki. Lioriel uśmiechnęła się pomimo smutku, poczuwszy nagłą, uzdrawiającą ulgę. Przykryła pióro skórzaną nasadką i powoli zamknęła zielony pamiętnik, zostawiając tę jedną stronę całkowicie pustą.
Zrozumiała, że niektóre wydarzenia potrzebują po prostu czasu, ciszy i uważności, by mogły w nas w pełni dojrzeć. 
Zostawiając czysty papier na tę jedną noc, Lioriel dała swoim emocjom przestrzeń do odetchnięcia. Wiedziała, że atrament powróci tu o świcie, a słowa, które wtedy zapisze gęsim piórem, będą o wiele głębsze, czystsze i silniejsze, zrodzone z nocnej zadumy.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿

🏡 LEŚNA POCZTA: DOŁĄCZ DO NASZEJ RODZINY! 💌
Jeśli chcesz co tydzień otrzymywać jeden list z informacjami o nowych opowieściach, kliknij w poniższy link i dopisz swój e-mail:
👉 Kliknij i zapisz się na nasz newsletter: TUTAJ


Prześlij komentarz

2 Komentarze

  1. Bo są uciekniemy. Każdy musi sobie z nimi radzić. Czasami zaduma w ciszy, w muzyce, w spacerze. Każdy znajdzie coś swojego, by poigodzić się z życiem. Życie jest piękne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację – zaduma w ciszy, muzyka i niespieszny spacer to najlepsi nauczyciele godzenia się z tym, co przynosi nam los. Cieszę się, że odnajdujesz w moich historiach przestrzeń do takiego oddechu. Życie potrafi być piękne, gdy tylko pozwolimy sobie na tę chwilę zatrzymania. Ślę leśne ciepło! 🌿

      Usuń

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️