Siostra Strażnika

Gościnnie Autorka: Danutka Nutka

Pewnego ranka Earyn pracował przy ogrodzeniu wokół młodych sadzonek. Rumbas drzemał w cieniu. Niebo było błękitne, las szumiał kojąco.




Nagle usłyszał znajomy głos.

- Naprawdę tak wygląda twój wielki dom strażnika?

Earyn odwrócił się gwałtownie.

- Elyra?!

Po ścieżce biegła młoda elfka o jasnych włosach. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, rzuciła mu się na szyję.



- Tak dawno cię nie widziałam!
- Miałaś przyjechać za miesiąc!
- Niespodzianka!

Earyn roześmiał się i mocno ją przytulił.


Właśnie wtedy między drzewami pojawiła się Lioriel. Szła ścieżką, chcąc zaprosić go na spacer. I wtedy zobaczyła tę scenę: nieznaną elfkę obejmującą Earyna i jego obejmującego nieznajomą równie mocno.

Lioriel zatrzymała się. Nie wiedziała dlaczego. Ale nagle zrobiło jej się bardzo nieswojo.



Nie chciała podsłuchiwać. Odwróciła się więc i odeszła.

Nie zauważyli jej.

Później przez cały dzień była dziwnie milcząca.

Abeja zauważyła to od razu.

- Co się stało?
- Nic.
- Kłamiesz.
- Wcale nie.
- Lioriel.

Elfka westchnęła.

- Widziałam dziś Earyna.
- I?
- Był z jakąś elfką.

Abeja spojrzała na nią podejrzliwie.

- Jaką elfką?
- Nie wiem.
- Rozmawiali?
- Przytulali się.

Abeja próbowała zachować powagę. Naprawdę próbowała.



- Och.
- Nic.
- Abeja.
- Brzmisz zazdrośnie.
-Nie jestem zazdrosna!
- Oczywiście.
- Naprawdę!
- Skoro tak mówisz.

Wieczorem Earyn w końcu odnalazł Lioriel.

- Szukałem cię cały dzień.
- Naprawdę?
- Tak.
- Byłeś zajęty.
-Trochę.
- Widziałam.

Earyn zmarszczył brwi.

- O czym mówisz?
- O twojej przyjaciółce.

Przez kilka sekund patrzył na nią kompletnie zdezorientowany.
A potem...
Zrozumiał. I wybuchnął śmiechem.

-To nie jest zabawne.
- Wybacz.
- Earynie.
- Lioriel... to moja siostra.

Zapadła bardzo długa cisza.

- Och.
- Właśnie.
- Twoja siostra?
- Elyra.
- Naprawdę siostra?
- Naprawdę.

Lioriel zakryła twarz dłońmi.

- Chcę zniknąć.
- Nie możesz.
- Mogę spróbować.
- Portalem?
- Na przykład.

Earyn śmiał się jeszcze przez chwilę. Potem delikatnie odsunął jej dłonie od twarzy.

- Wiesz...
- Tak?
- To trochę słodkie.
- Co?
- Że byłaś zazdrosna.

Lioriel poczuła, że policzki robią się gorące.



- Nie byłam.
- Oczywiście.
- Earynie.
- Tak?
- Ani słowa więcej.
- Dobrze.

Uśmiechał się jednak jeszcze bardzo długo. Kiedy odchodziła leśną ścieżką, odprowadzał ją wzrokiem, a ciepło, które pozostawiła po sobie, nie opuszczało go jeszcze przez długi czas.

Prześlij komentarz

1 Komentarze

  1. Jeśli kochasz to musisz być zazdrosny choć troszeczkę. Zaufani to inna sprawa.

    OdpowiedzUsuń

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️