Szmaragdowy blask

Gościnnie Autorka: Danutka Nutka

Minęło już trochę czasu, odkąd Dariell przeprowadziła się do serca puszczy i spełniła swoje marzenie, otwierając zakład kosmetyczny „Szmaragdowy Blask”. 

Choć Lioriel od dawna planowała ją odwiedzić, codzienne obowiązki sprawiały, że dopiero teraz udało im się znaleźć wspólny termin.


Gdy dotarła do przytulnego zakładu ukrytego wśród wysokich drzew, Dariell od razu wybiegła jej na spotkanie.

– Wreszcie jesteś! Już myślałam, że będę musiała sama po ciebie przyjść! – zaśmiała się.

– Sama nie wiem, kiedy ten czas zleciał. Najważniejsze, że w końcu się spotkałyśmy – odpowiedziała Lioriel, odwzajemniając uścisk.


W środku panowała spokojna atmosfera. Na półkach stały kremy z leśnych ziół, pachnące olejki, perfumy i maseczki przygotowane z naturalnych składników.

– Wiele osób myśli, że dbanie o siebie to tylko wygląd – powiedziała Dariell. – A dla mnie to przede wszystkim chwila odpoczynku, wyciszenia i okazanie sobie odrobiny troski.

Pokazała Lioriel, jak prawidłowo pielęgnować skórę, dlaczego warto pamiętać o nawilżaniu oraz jak dobierać kosmetyki do swoich potrzeb. Następnie zaprowadziła ją do półki z flakonikami perfum.


– Zapach też ma ogromne znaczenie – wyjaśniła. – Dobrze dobrane perfumy nie służą temu, żeby imponować innym. Powinny przede wszystkim sprawiać, że ty czujesz się dobrze i pewnie. Czasem jeden ulubiony zapach potrafi poprawić humor na cały dzień.

Lioriel powąchała kilka kompozycji. Jedna pachniała świeżym lasem po deszczu, druga kwiatami, a trzecia miała delikatne nuty cytrusów i ziół.

– Ta jest chyba najbardziej w moim stylu – powiedziała z uśmiechem.

Podczas zabiegów rozmowa szybko zeszła na bardziej prywatne tematy.

– No dobrze – uśmiechnęła się Dariell. – Opowiadaj. Co nowego u ciebie? Poznałaś kogoś ciekawego?

Lioriel lekko się zarumieniła.

– Jest taki ktoś... Muszę przyznać, że jest naprawdę przystojny. Ostatnio często spotykamy się na leśnych ścieżkach.

Dariell uśmiechnęła się figlarnie.

– A więc jednak! Wiedziałam, że kryjesz jakąś ciekawą historię.


Obie wybuchnęły śmiechem, a potem jeszcze długo plotkowały o sympatiach, zabawnych wydarzeniach i różnych leśnych ciekawostkach – o rzadkich kwiatach zakwitających tylko o świcie, lisie, który podobno potrafił otwierać furtki, oraz starym dębie, w którego dziupli miały swój dom wiewiórki.

Na koniec Dariell przygotowała dla Lioriel delikatną maseczkę i aromatyczną herbatę z leśnych ziół.

– To naprawdę przyjemne – powiedziała Lioriel z uśmiechem. – Dawno nie miałam chwili tylko dla siebie.


– I właśnie o to chodzi – odparła Dariell. – Nie trzeba robić wielkich rzeczy. Czasem wystarczy trochę odpoczynku, dobra pielęgnacja i zapach, który poprawia ci nastrój.

Kiedy Lioriel wracała leśną ścieżką do domu, czuła się odprężona i pełna energii. Cieszyła się nie tylko z poznania nowych sposobów pielęgnacji i wyboru odpowiednich perfum, ale przede wszystkim z czasu spędzonego z ukochaną kuzynką. 
Obie obiecały sobie, że tym razem nie będą już tak długo zwlekać z kolejnym spotkaniem.

Prześlij komentarz

0 Komentarze