Nadciągała burza. Powietrze stało się gęste, ciężkie i pachniało nadchodzącą wilgocią, a nad koronami starych drzew zawisły potężne, ołowiane chmury. Mały Fenris kurczowo złapał siostrę za rękę, gdy pierwszy, daleki grzmot przetoczył się echem po leśnej gęstwinie.
– Clover, uciekajmy do Domu pod Wiązami! – zawołał chłopiec, wpatrując się w niebo z wyraźnym niepokojem. – Burza zaraz nas dogoni!
Clover jednak nie zamierzała uciekać. Stała boso na miękkiej poduszce z mchu, z twarzą zwróconą ku górze, chłonąc chłodny powiew wiatru, który zwiastował pierwsze krople deszczu. Na jej ustach malował się uśmiech.
– Słuchaj uważnie, Fenrisie – szepnęła, kucając przy pniu starej jodełki. – Słyszysz to niskie dudnienie ziemi? Doktor Ambroży nauczył mnie, że burza nie przychodzi po to, by nas straszyć. Pioruny niosą ze sobą wielką tajemnicę, którą las potrafi doskonale odczytać.
Chłopiec przykucnął posłusznie obok siostry, choć jego serce wciąż biło bardzo szybko.
– Ambroży opowiadał mi o przedziwnym sekrecie podziemnego świata – kontynuowała Clover, a w jej głowie ożyły słowa mądrego medyka. – Głęboko pod naszymi stopami, w całkowitej ciemności, śpią miliony malutkich, niewidzialnych zarodników leśnych grzybów. Czekają tam całymi miesiącami. Ani sam deszcz, ani ciepłe słońce nie potrafią ich obudzić ze snu. Potrzebują czegoś o wiele potężniejszego.
W tym samym momencie niebo rozdarła jasna, złocista błyskawica, a kilka sekund później nad lasem przetoczył się potężny grzmot, od którego zadrżały igły na drzewach. Zaczęło padać.
Fenris aż przymknął oczy, ale Clover z zachwytem gładziła kępki mchu.
– Słyszysz? – szepnęła, gdy echo ucichło. – Niebo właśnie zawołało ziemię po imieniu. Ambroży opowiadał mi, że ten potężny głos burzy w ułamek sekundy przenika najgłębsze podziemne norki i delikatnie kołysze uśpione zarodniki, czule budząc je ze snu. Złoty blask nieba przesyła im ukrytą iskrę życia, a ziemia zaczyna drżeć z radosnego przejęcia. Małe, grzybowe stworzenia otwierają wtedy oczy, zaczynają łapczywie pić kropelki deszczu i rosną tak szybko, jakby chciały podziękować chmurom. Burza po prostu przypomina im, że nadszedł już ich czas.
Fenris spojrzał na ściółkę z wielkim podziwem.
Zrozumiał, że to, co brał za zagrożenie i powód do strachu, było w rzeczywistości najwspanialszą pieśnią budzącą las do obfitości.
Jednak gdy wiatr przybrał na sile, a wielkie gałęzie dębów zaczęły niepokojąco trzeszczeć nad ich głowami, Clover wstała i mocno uścisnęła dłoń brata. Jej twarz stała się poważniejsza.
– Ale teraz, Fenrisie, musimy już naprawdę wracać pod bezpieczny dach – powiedziała, ruszając szybkim krokiem w stronę ścieżki. – Ambroży zawsze powtarzał, że las podczas wielkich nawałnic staje się kapryśny i niebezpieczny. Pioruny mają wielką moc, którą należy szanować, a nie rzucać jej wyzwanie. Prawdziwa mądrość polega na tym, by umieć zachwycić się siłą natury, ale też wiedzieć, kiedy schować się przed jej gniewem. Przebudzenie podziwialiśmy z bliska, ale resztę tego spektaklu obejrzymy bezpiecznie przez okno w domu dziadków.
Gdy ciężkie krople deszczu zaczęły gęsto uderzać o liście paproci, małe elfy biegły już radosne w stronę domu. Fenris nie czuł już strachu, lecz głęboki spokój. Wiedział, że potęga burzy była potrzebna, a oni zrobili dokładnie to, co należało – uprosili las o jego sekrety i w porę wrócili tam, gdzie czekało na nich domowe ciepło.
🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿🌿
🏡 LEŚNA POCZTA: DOŁĄCZ DO NASZEJ RODZINY! 💌
Jeśli chcesz co tydzień otrzymywać jeden list z informacjami o nowych opowieściach, kliknij w poniższy link i dopisz swój e-mail:
👉 Kliknij i zapisz się na nasz newsletter: TUTAJ






2 Komentarze
Bardzo ciekawe opowiadania
OdpowiedzUsuńDziękuję za wyrazy uznania i serdecznie zapraszam do przeczytania innych. Pozdrawiam ciepło 🌿
UsuńWitaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️