Klucz do tajemnicy Aldena - druga część sagi

Wieczór nad Lasem z Mchu i Paproci wstał wyjątkowo cichy, jakby sama puszcza potrzebowała czasu, by przetrawić sekrety odnalezione w wąwozie. Gdy Etta zasnęła w końcu na fotelu, zmęczona całonocnym wzruszeniem, Sylwion wyszedł cicho na ganek Domu pod Wiązami. Usiadł na drewnianej ławie, trzymając w dłoni zardzewiały klucz z wygrawerowanym symbolem portowego miasta.


Na ganku czekał już sędziwy mędrzec Thalendir, oparty o swój kostur, oraz młody krasnal Hubert. Kawałek dalej, pod prastarym wiązem, potężny kasztanowy koń Brego skubał spokojnie trawę, a jego mądre oczy błyszczały w zapadającym zmierzchu.
- Nie dawało mi to spokoju przez całą noc, Thalendirze - odezwał się cicho Sylwion, wodząc kciukiem po zardzewiałych ząbkach klucza. - Mój syn wyruszył na skraj świata jako młody elf, szukając przygód w portowych miastach. Zawsze sądziłem, że tam ułożył sobie życie. Dlaczego wrócił potajemnie? I co oznaczają te jego słowa w liście, że „las się zmienia”? Przecież u nas od wieków wszystko jest takie samo.
Thalendir poprawił okulary i spojrzał w stronę ciemniejącej ściany lasu. Jego długa, biała broda poruszyła się lekko na wietrze.
- Las zmienia się tylko wtedy, Sylwionie, gdy ktoś z zewnątrz próbuje zakłócić jego spokój i odwieczne prawa - zaczął cichym, głębokim głosem mędrzec. - Alden być może dotarł do portu na krańcu świata. To miasto, z którego odpływają statki w nieznane krainy, ale to też miejsce, gdzie krzyżują się ścieżki różnych podróżników. Ten klucz otwierał jakieś drzwi. Może skrzynię, a może coś zupełnie innego.
Młody Hubert uniósł głowę, słuchając słów starszych z ogromnym szacunkiem.
- Myślisz, panie, że ktoś go śledził? - spytał cicho - Brego znalazł tę torbę głęboko w wąwozie, tuż obok pnia wiązu. Była rzucona tak, jakby Alden musiał nagle uciekać albo ukryć swoje rzeczy przed kimś, kto szedł jego tropem.
- To bardzo możliwe, Hubercie - przytaknął Thalendir, a jego wzrok przeniósł się na parskającego cicho konia. - Brego nie pojawił się w naszym Lesie bez powodu. To potężne, legendarne zwierzę wyczuwa intencje i strażnicze ścieżki. Przyprowadził cię do torby, bo wiedział, że szewc nie zostawi zniszczonej skóry na pastwę wilgoci. Alden próbował nas ostrzec przed czymś, co płynie do nas z tamtego portowego miasta. Przed zmianą, która ma nadejść z krańca świata.
Sylwion zacisnął mocniej dłoń na kluczu. W jego oczach, zamiast dawnego bólu, malowała się teraz twarda determinacja.
- Jeśli mój syn dotarł aż do naszego wąwozu, to znaczy, że wciąż gdzieś tu jest - powiedział, a jego głos, choć cichy, brzmiał niezwykle pewnie. - Może błądzi wśród podgórskich mgieł, a może puszcza schowała go w bezpiecznym miejscu, dopóki nie będziemy gotowi, by go odnaleźć. Nie spocznę, dopóki nie dowiem się, jakie drzwi otwiera ten klucz.
Trzej przyjaciele długo trwali w milczeniu. Stary elf, sędziwy mędrzec i młody krasnal - połączeni jedną tajemnicą, która na zawsze zmieniła Las... 
Droga do odnalezienia Aldena właśnie się rozpoczęła. I miało się okazać, że ten, którego szukają, zostawił po sobie ślad o wiele głębszy i bardziej zaskakujący, niż mogliby przypuszczać.

Pierwszą część tej opowieści przeczytasz TUTAJ
Trzecią część tej opowieści przeczytasz TUTAJ
Czwartą część tej opowieści przeczytasz TUTAJ


Prześlij komentarz

0 Komentarze