W najwyższych szczytach gór w naszym Lesie, wysoko na skalnym, stromym zboczu, tuż obok szumiących prastarych borów świerkowych, kryje się miejsce wolne od wszelkiego codziennego zgiełku, pośpiechu i hałasu. To tutaj, pod wyrazistym, cudownie niebieskim niebem, po którym przez cały dzień płyną leniwie puszyste, białe obłoki, znajduje się bezpieczny dom przesympatycznego olbrzyma Hektora.
Jego jaskinia nie przypomina jednak mrocznych, chłodnych skalnych lochów, o jakich opowiada się w starych legendach. Potężne, monumentalne wejście ma kształt naturalnego, wysokiego łuku z jasnego piaskowca, przez który do samego wnętrza przez długie godziny wpada krystalicznie białe, popołudniowe słońce. Te jasne promienie rozlewają się miękko po gładkich ścianach groty, sprawiając, że całe to ogromne schronienie dosłownie lśni naturalnym, głębokim ciepłem.
Jeśli ktoś by myślał, że Hektor to nieociosany, surowy i groźny olbrzym, to zdziwiłby się, zajrzawszy do środka. Wnętrze jaskini to oaza przytulności i spokoju. Zamiast tradycyjnego łóżka, w centralnej części groty pyszni się wspaniałe łoże, ułożone z grubych warstw najmiększego, pachnącego lasem zielonego mchu bagiennego i wysuszonych liści paproci. Gdy Hektor odpoczywa po długich wędrówkach, siada tam wygodnie, opierając swoje potężne łokcie na kolanach i z dobrotliwym uśmiechem na poczciwej twarzy spogląda przez skalny łuk na majową dolinę i malutki, wijący się nisko w dole Srebrzysty Strumień.
Tuż obok posłania stoi monumentalny stół, wyciosany z jednego, ogromnego pnia powalonego dębu-starca. Na jego chropowatym, dębowym blacie spoczywa prosta, wielka gliniana misa, wypełniona jagodami dębowymi. Te niedostępne dla większości owoce rosną wyłącznie na prastarych, ukrytych w mgłach dębach, i smakują jak miodowe borówki. Są sporo większe od arbuzów, a Hektor zrywa je całymi pękami. Jedna taka dębowa jagoda idealnie mieści mu się w dłoni. Ma głęboki kolor i jest niezwykle soczysta.
Olbrzym sięga po nie powoli, z niemalże chłopięcą ostrożnością, unosząc owoce swoimi wielkimi, spracowanymi dłońmi.
Z wysokiej powały jaskini leniwie spływają długie, delikatne pnącza dzikiego bluszczu, a na skalnych gzymsach swoje bezpieczne gniazda uwiły dziesiątki kolorowych, małych leśnych ptaszków.
Te żywe, puszyste stworzenia o szafirowych i jaskrawożółtych piórkach przylatują tu każdego wieczoru, napełniając grotę niespiesznym, czystym świergotem. Dwa z nich, zupełnie nieznające strachu, siadają całkowicie naturalnie niżej na jego długiej, majestatycznej brodzie z żywego, ciemnozielonego mchu, która spływa mu miękko na klatkę piersiową i grubo tkany wełniany sweter w kolorach ziemi. Hektor wtedy mruga tylko powoli swoimi mądrymi oczyma, a jego całe wielkie ciało drży w cichym, radosnym rozbawieniu, by nie spłoszyć małych lokatorów.
Gdy wieczór zapada na dobre, Hektor wychodzi na swój kamienny ganek przed wejściem do groty. Tuż obok skalnego łuku natura wyżłobiła w zboczu wielką, monumentalną nieckę w skale, która po ostatnich majowych deszczach napełniła się krystalicznie czystą, lodowatą wodą. Ta ogromna kamienna misa służy olbrzymowi do codziennego mycia.
Hektor nabiera wodę w swoje wielkie jak bochny chleba dłonie, obmywa poczciwą twarz i z głębokim, spokojnym oddechem patrzy na błękitny bór w dole. Pod tym dębowym niebem, w jego własnym, bezpiecznym domu, nie ma miejsca na zgiełk świata – jest tylko czyste dobro, cisza i wyciszenie.






0 Komentarze
Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️