Dawno, dawno temu, nadeszło w lesie lato tak upalne, że słońce od samego świtu parzyło trawy, a z prastarych świerków kapała złota, rozgrzana żywica. Powietrze stało w miejscu, pachnąc suchym igliwiem, a małe leśne strumienie robiły się ciepłe i mętne. Mieszkańcy osady opadali z sił, szukając choćby skrawka cienia, a zebrane rano jagody i dzika miętą więdły w mgnieniu oka.
W tamtych czasach w małym domku nad brzegiem rzeki żył stary, mądry garncarz. Był to starszy elf o łagodnym spojrzeniu i spracowanych dłoniach, który całe swoje życie spędził na lepieniu naczyń z rzecznego mułu.
Widząc, jak las męczy się w tym wielkim skwarze, garncarz postanowił odnaleźć dla wszystkich ratunek. Wziął swój wiklinowy kosz, poszedł nad leśne źródło, które jako jedyne w okolicy wciąż biło lodowatą, krystaliczną wodą, i zaczął kopać głęboko w rzecznym dnie. Wydobył stamtąd grubą, ciężką bryłę szarej gliny. Ta glina leżała głęboko pod ziemią, nie widziała słońca od stuleci i była tak przyjemnie zimna, że aż chłodziła zmęczone palce starca.
Garncarz przyniósł ją do swojego warsztatu. Usiadł przy drewnianym kole i zaczął pracować. Jego dłonie poruszały się w stałym, miarowym rytmie. Zamiast zwykłej wody, nasączał glinę świeżym, lodowatym sokiem wyciśniętym z liści dzikiej mięty i podbiału.
Warstwa po warstwie, spod jego palców zaczął wyrastać pękaty, prosty dzban. Garncarz celowo zostawił jego ścianki grube i chropowate, żeby naczynie mogło swobodnie oddychać.
Gdy dzban został wypalony, starzec napełnił go zimną wodą ze źródła i postawił na stole. I wtedy stało się coś przepięknego. Gruba glina, połączona z miętowym sokiem, zaczęła powoli oddawać chłód ziemi. Dzban pokrył się mikroskopijnymi kroplami rosy i zaczął roztaczać wokół siebie rześką, lodowatą mgiełkę. Woda w środku, mimo panującego dokoła upału, przez cały dzień pozostawała cudownie zimna i czysta.
Tego lata wszyscy mieszkańcy Lasu chodzili po ochłodę do garncarza, a z czasem wytoczył dla wielu podobne gliniane dzbany..
Do dziś w lesie, gdy czerwiec niesie zbyt wielki żar, na stołach pojawiają się te same proste, chropowate dzbany, przynosząc domom upragnione orzeźwienie i siłę spokoju.



0 Komentarze
Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️