W Złotej Pasiece Abei poranek pachniał obłędnie – mieszanką rozgrzanych słońcem lip, dzikiej macierzanki i tajemnicy, którą Abeja skrywała w dębowych beczułkach. Tego dnia był „Dzień Otwartej Spiżarni”.
Abeja, w swoim szafirowym fartuchu, pieczołowicie ustawiała na drewnianym stole przed domem małe, ceramiczne miseczki.
— Wszystko musi być idealnie — mruczała pod nosem, poprawiając słoik z napisem „Miód z niezapominajek”. — Jeśli goście mają docenić nutę leśnego świtu, muszą najpierw wyciszyć emocje.
Jako pierwsi, o dziwo, pojawili się Baryłka i Iskra. Misie, pouczone wcześniej przez Ettę, że u Abei należy zachowywać się „elegancko i z godnością”, wkroczyły na polanę niemal na paluszkach. Iskra miała nawet małą, różową wstążkę na uchu, a Baryłka starał się nie sapać zbyt głośno.
— Dzień dobry, Pani Abejo — wydukał Baryłka, kłaniając się tak nisko, że niemal wywinął koziołka. — Przyszliśmy… ekhm… kontemplować owoce Pani pracy.
— O, jakież to wyszukane słownictwo! — Abeja uśmiechnęła się promiennie. — Zapraszam, kochani. Zacznijmy od delikatnego miodu akacjowego. Jest lekki jak szept Lioriel.
Sielanka trwała, dopóki Abeja nie postawiła na środku stołu największej misy z miodem wielokwiatowym – gęstym, złotym i pachnącym całą pełnią lata.
Baryłka drgnął. Jego nos zaczął pracować z prędkością skrzydeł kolibra.
— Czy to… czy to ten z południowej polany? — zapytał głosem, który stracił całą swoją „dyplomatyczną” ogładę.
— Tak, to moja duma... — zaczęła Abeja, ale nie zdążyła skończyć.
W tym samym momencie na polanę wpadł Barnaba. Chomik, zwabiony zapachem, który wyczułby nawet przez trzy warstwy mchu, wylądował prosto na brzegu misy.
— Degustacja! — pisnął. — Jako Główny Degustator Lasu, ogłaszam stan wyjątkowy! Ten miód wymaga natychmiastowej, masowej weryfikacji!
To był sygnał dla Baryłki. Elegancja pękła jak bańka mydlana.
— Do miodu!!! — ryczał radośnie miś, zapominając o ukłonach.
Iskra, widząc brata, który właśnie zanurzył całą łapę w złotym płynie, tylko westchnęła, zerwała różową wstążkę i… dołączyła do zabawy.
Abeja patrzyła z rozbawieniem, jak jej „eleganccy goście” zamieniają się w puszyste, miodowe kule.
— No cóż — zaśmiała się Abeja, dolewając wszystkim naparu z mięty. — Najwyraźniej dobrze przygotowane maniery zawsze przegrywają z dobrym miodem. I wiecie co? Tak smakuje prawdziwe szczęście!





0 Komentarze
Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️