Noc nad Wybrzeżem Mgieł minęła spokojnie, a chłodny wiatr nad ranem zupełnie ucichł.
Kiedy pierwsze, nieśmiałe promienie zaczęły rozpraszać wiszącą nad wodą mgłę, Abeja otworzyła oczy. Siedziała bezpiecznie na płaskiej skale, otoczona wielkimi dywanami błękitno-purpurowych kwiatów, które wciąż pachniały słoną bryzą i dzikim nektarem.
Tuż obok niej poruszył się puszysty kłębek mamroczący cicho pod nosem. Miś Baryłka przeciągnął się leniwie, ziewnął szeroko i natychmiast nastawił uszy. Spojrzał w tę samą stronę co Abeja.
Na samym horyzoncie, gdzie woda łączyła się z niebem, zaczęło dziać się coś zjawiskowego. Ogromna, złocista tarcza słońca powoli wznosiła się nad gładką powierzchnię oceanu. Krystalicznie czyste, jasne światło poranka z ułamka sekundy na ułamek sekundy rozlewało się po ultramarynowych falach, tworząc lśniącą, złotą ścieżkę. Cała kraina budziła się do życia w całkowitym, głębokim spokoju.
Abeja odetchnęła głęboko rześkim powietrzem i delikatnie oparła dłoń na puszystym grzbiecie niedźwiadka. Małe, dzikie nadmorskie pszczoły już zaczynały pojedynczo wylatywać z pąków, gotowe do porannego zbierania pyłku.
- Widzisz, Baryłko? - szepnęła ciepło Abeja, a w jej oczach odbijał się blask nowego dnia. - Warto było iść przez tak wiele godzin, żeby zacząć ten poranek od tak pięknego widoku.
Miś mruknął cicho, przytulając swój wielki pyszczek do jej podróżnej lnianej sukni. Wiedzieli, że czeka ich bardzo pracowity czas na klifach, ale ten moment wyciszenia był tak czarodziejski, że żadne z nich nie chciało przerwać tej chwili.
Zapowiadał się cudowny dzień!







0 Komentarze
Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️