Baryłka jest głodny

Popołudnie w Złotej Pasiece upływało w cudownym, sielskim spokoju. 

Pszczoły miarowo bzyczały nad ulami, niebo miało kolor najczystszego błękitu, a Mistrzyni Abeja siedziała na ganku, przelewając świeży, płynny miód do małych, glinianych słoiczków. Wszystko szło idealnie, dopóki z lasu nie wyłonił się miś Baryłka.

Abeja od razu poznała tę minę. Baryłka nie szedł jak zwykle... O nie. Miś poruszał się prawie na paluszkach, kurczowo trzymając przed sobą wielki, zielony liść, którym próbował... zasłonić swój grubiutki brzuch.. Co chwilę zamierał bez ruchu, głośno sapiąc i udając, że jest tylko nieszkodliwym, leśnym krzakiem.
– Baryłko, widzę cię – westchnęła ze śmiechem Abeja, nie przerywając pracy. – Twój „krzak” ma uszy i bardzo głośno burczy mu w brzuchu.
Miś opuścił liść łopianu, fuknął z lekkim rozczarowaniem, ale natychmiast przeszedł do planu awaryjnego. Usiadł ciężko na trawie wśród stokrotek i potężną, brązową łapą zaczął wskazywać najpierw na słoiki z miodem, a potem na swój otwarty pyszczek... Żeby dodać scenie dramatyzmu, zaczął cicho i żałośnie popiskiwać, jakby nie jadł od co najmniej trzech dni.
– No, nieładnie tak oszukiwać – zaśmiała się Abeja, podchodząc do krawędzi ganku. – Przecież wiem, że godzinę temu Babcia Etta dała ci dwie drożdżówki!
Baryłka zamarł, uświadomiwszy sobie, że jego sekret wyszedł na jaw. Spojrzał na Abeję swoimi mądrymi, brunatnymi oczami, po czym podniósł z ziemi małą, suchą gałązkę i z wielką powagą zaczął udawać, że... zamiata nią drewniane schodki ganku. Robił to tak niezdarnie, co chwilę gubiąc patyk i z nadzieją zerkając na słoiki, że Abeja aż złapała się za boki ze śmiechu.
– Dobrze, ty mój pracowity pomocniku – poddała się Mistrzyni Pasieki. – Skoro tak ciężko pracujesz jako leśny dozorca, należy ci się uczciwa zapłata.
Abeja wzięła drewnianą łyżkę, nabrała wielką, solidną porcję gęstego, bursztynowego miodu i wyciągnęła ją w stronę misia. Baryłka natychmiast rzucił gałązkę, precyzyjnie zlizując całą słodycz z miną absolutnego zachwytu. Zamknął z rozkoszy oczy i wydał z siebie tak potężny, basowy i zadowolony pomruk, że aż kilka pszczół z wrażenia zmieniło kurs nad ulami.
Gdy Abeja wróciła do zakręcania słoików, zadowolony miś ułożył się wygodnie na słońcu tuż obok schodów, wyciągnął wygodnie łapy i zasnął w ułamku sekundy, cichutko posapując z miodowym wąsem na pyszczku.

Prześlij komentarz

2 Komentarze

  1. To nie łakomczuch, to po prostu facet, a faceci lubią słodycze. Stąd ich skłonność do kobietek😜

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że łakomstwo to jednak główna cecha naszego Baryłki 😁Za miodek jest gotów zrobić wszystko!

      Usuń

Witaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️