W Domu pod Wiązami pachniało suszoną melisą i świeżo upieczonym ciastem. Przez otwarte okno wpadały ciepłe, czyste promienie słońca, malując złote wzory na glinianych garnkach i lnianych ściereczkach Etty.
W kącie kuchni, na niskim stołku, który Sylwion zrobił specjalnie dla małego elfa, siedział Tuk. Na jego okrągłej buzi malował się rzadki u niego, głęboki smutek. Patrzył smętnie na leżącą obok na ławie starą, porcelanową filiżankę w błękitne niezapominajki. Nasiąknięte słońcem naczynie było jednak uszkodzone – ucho filiżanki leżało odłamane na boku, a przez sam środek malowanych kwiatów biegło szerokie, ciemne pęknięcie.
– Co się stało, mój mały Tuku? – spytała ciepło babcia Etta, wycierając dłonie w lniany fartuch i siadając tuż obok niego na ławie.
– Chciałem pomóc – bąknął Tuk, a w jego wielkich oczach zakręciły się łzy, lśniące niczym wielkie krople porannej rosy. – Chciałem przynieść w niej świeże, leśne jagody dla Ciebie i dziadka Sylwiona. Ale filiżanka jest duża i ciężka... niosłem, niosłem i potknąłem się o gruby korzeń! I ona jest teraz zupełnie popsuta, babciu! Jest bezwartościowa. Nadaje się już tylko do wyrzucenia – zapłakał cicho, kładąc białe skorupy na dębowy stół.
Babcia Etta uśmiechnęła się łagodnie. Pogłaskała Tuka i wzięła pęknięte naczynie w dłonie.
– Popatrz na mnie, Tuku – powiedziała głosem tak miękkim, jak szum letniej trawy. – W dzisiejszym, zabieganym świecie ludzie zbyt szybko wyrzucają to, co pęknięte. Myślą, że jeśli coś straciło swoją idealną gładkość, to staje się bezużyteczne i nieważne. Dotyczy to garnków, ubrań, a czasem, co najsmutniejsze, nawet ludzkich serc. Ale w naszym Lesie pamiętamy o czymś ważnym - że rzeczy, które ucierpiały, wcale nie tracą swojej duszy. Potrzebują tylko odrobiny czasu, cierpliwości i miłości, by stać się jeszcze piękniejszymi niż wcześniej.
Etta wstała, podeszła do starej szafki i wyciągnęła z niej mały, gliniany słoiczek z gęstą, lśniącą substancją – leśną żywicą sosnową zmieszaną ze złotym pyłkiem kwiatowym. Używając cieniutkiego, gęsiego pióra, zaczęła bardzo ostrożnie i powoli pokrywać krawędzie pęknięcia tą lśniącą masą.
Tuk przyglądał się temu z zapartym tchem, zupełnie zapominając o płaczu. Gdy Etta docisnęła odłamane ucho i precyzyjnie złączyła brzegi porcelany, stało się coś magicznego. Złota żywica zastygła w szczelinach, tworząc wzdłuż dawnej rysy przepiękną, lśniącą, złotą linię.
– Zobacz – szepnęła Etta, stawiając naczynie w jasnych strugach niedzielnego słońca. – Teraz ta filiżanka opowiada swoją własną, unikalną historię. Pęknięcie nie jest już jej wstydem, ale jej najwspanialszą ozdobą. Stała się silniejsza i cenniejsza, bo została naprawiona z miłością.
Tuk dotknął ostrożnie paluszkiem złotej pręgi, a na jego buzię natychmiast wrócił ten najpiękniejszy, radosny uśmiech.
– To znaczy, że blizny mogą być piękne, babciu? – zapytał mądrze, patrząc na stare naczynie.
– Najpiękniejsze, mój drogi. Bo są dowodem na to, że nie poddaliśmy się bez walki, a to, co pękło, można posklejać w coś jeszcze wspanialszego. A teraz chodź, wsypiemy do tej pięknej filiżanki jagody i idziemy na wspólny podwieczorek na polanie!





2 Komentarze
Piękna ta "blizna". Końcówkę jako wspaniały cytat pozwolę sobie od czasu do czasu zacytować. Moją domeną są nauki ścisłe, mat-fiz-chem😊 ale od zawsze fascynowało mnie słowo. Pani, bo chyba tak jest, jest prawdziwą wiedźmą, operującą słowem w zachwycający sposób. Oczywiście wiedźma w moim pojęciu to Ta Wiedząca i potrafiąca wykorzystać tą wiedzę. Życzę więc powodzenia w czynieniu piękna, a więc i dobra. Pozdrawiam serdecznie.🦋🎼🐝🎶🎷🍀🎻
OdpowiedzUsuńDrogi Czytelniku! Ten komentarz wywołał u mnie uśmiech ☀️ Zaakceptowanie słowa „Wiedźma” w jego pierwotnym, najpiękniejszym znaczeniu – Jako Tej, która wie, czuje i dzieli się mądrością – to dla mnie zaszczyt. To niesamowite, jak potęga słowa potrafi połączyć świat ścisłych nauk, struktur i wzorów z ulotną magią baśni. Matematyka i fizyka opisują strukturę świata, a opowieści starają się uleczyć to, co w tym świecie najbardziej kruche – ludzkie serca. Pięknie Pan ujął to „czynienie piękna jako czynienie dobra”. Właśnie po to istnieje mój Las z Mchu i Paproci. Dziękuję za tę mądrą obecność, za tak wysublimowane docenienie mojego operowania słowem i za to, że zabiera Pan ze sobą cząstkę mojej opowieści w świat. Pozdrawiam najcieplej jak potrafię i przesyłam mnóstwo dobrej, leśnej energii! 🦋🎼🐝🎶🌿
UsuńWitaj pod naszym bezpiecznym dachem! Zostaw po sobie dobre słowo i ciepłą iskierkę. U nas każdy wędrowiec jest mile widziany. Rozgość się! 🌿☀️